czwartek, 11 marca 2010

Przez Gwalior do Orchny

Pobudka przed 6, wyjazd o 7. Rutynowo idac na sniadanie sprawdzam -
jest hot-spot! Po sniadaniu wykupilem haslo (75 Rs = 5 PLN) i zdazylem
wyslac wieksza czesc zaleglosci foto.

Jedziemy droga ktora odcinkami jest w budowie i mamy lepsza okazje
przyjrzec sie mijanym wioskom, bazarom i straganom, bary i punkty
fryzjerskie, domy i rudery. Domy w wiecznym stanie niewykonczenia ze
wzgledu na unikniecie podatku i rozpadu ze wzgledu na niedbalstwo,
gorne poziomy poprzykrywane strzechami, plandekami, albo lezacymi na
stropach wiazkami chrustu oraz stosami wysuszonych plackow krowich,
ktore kobiety w miednicach znosza na glowie, a z ktorych uklada sie
misterne stogi. Na wozkach, platformach na kolkach, sprzedawcy owocow,
prazonych plackow, gotowanej w kotle zupy, soku wyciskanego z pedow
trzciny cukrowej po przecisnieciu przez radelkowane walki jakby
wyzymaczki. Wszystko w kurzu nieutwrdzonego pobocza szosy, na ktore
musza zjechac ciezarowki przy wymijaniu, uwazajac aby nie najechac na
riksze, rowery i wasatych wiesniakow w turbanach i bialych zawojach
podwinietych w kroku oraz wiesniaczki w barwnych jak motyle sari.
Smieci z handlu sa z tego kurzu zamiatane na stosy i podpalane lub
zmiatane do otwartego kanalu biegnacego wzdluz straganow, przykrytego
miejscami plyta chodnikowa.

No i dojezdzamy do polozonej na szczycie gory twierdzy Gwalijar, a w
niej palac Man Mandir z piekna fasada z basztami, freskami ... Ha, ha,
ha, this will be specially enjoyed by polish group - there are
"kaczki". Rzeczywiscie freski zoltych sznurow kaczek na niebieskim tle
otaczaja rzezbione ceglane mury. W srodku "jak zwykle" dziedzince
zalane zarem slonca, chlodne podcienia i sale z kolumnadami,
niepowtarzalne kapitele z motywami sloni, delfinow i pawii, pelne
symboliki ornamenty na scianach. Z dziedzinca zewnetrznego panorama na
miasto u stop wzgorza oraz widok na boczna sciane palacu wsparta na
murach twierdzy pobudowanych nad skalista przepascia.

W drodze na dol zatrzymujemy sie przy wykutych w skale posagach bogow
dzinijskich, ktorych swiatynia jest niedaleko.

Nastepna atrakcja to palac maharadzow Gwalijoru o nazwie Dzaj Wilas -
z XIX w. - w stylu wloskim. Smialo moze konkurowac z Jekaterinskim
albo Peterhofem. Olbrzymi dziedziniec z ogrodem, biale mury z
kolumnadami dookola, wnetrza bogate, z przepychem umeblowane; sala
balowa z 3-tonowymi kandelabrami po 13 m wysokosci - przed ich
zawieszeniem na strop dachu wwindowano slonie w celu zweryfikowania
jego wytrzymalosci.

Znow przejazd przez rowninne tereny, szosa caly czas odcinkami w
budowie, we wioskach i miasteczkach powtarzajace sie obrazki
codziennego zycia ktore dla nas jest tak egzotyczne i niezwykle.

Wreszcie dojezdzamy do Orchny. Zajezdzamy do hotelu na uboczu
miasteczka - sekwencja coraz wyzszego poziomu sie powtarza, az strach
co bedzie dalej. Pawilony w kolonialno - maharajowym stylu, kwadratowe
dziedzince z zielenia otoczone kolumnada i podcieniami z wejsciem do
pokoi; reczne malunki ornamentowe na gzymsach scian, loze z
baldachimem, stylowe meble... Dlaczego przyjezdzamy tu tylko na jedna
noc?

Po obiedzie wieczorek zdrowotnosciowy na tarasie ze znajomymi przy
brzeczeniu cykad i drobnych pokazach muzyczno-tanecznych, potem spacer
do miasteczka gdzie wreszcie nie ma klaksonow, sklepiki pamiatkowe,
troche ruchu pielgrzymkowego do miejscowych swiatyn ktore bedziemy
jutro zwiedzac. Pelni wrazen idziemy spac.

Krzysztof

Brak komentarzy: